Nowatorskie, niestandardowe podejście w medycynie szczególnie jeśli wykorzystuje substancje, które oficjalnie lekami nie są było zawsze piętnowane. Stąd tak mało powszechnie wiadomo o niezwykłych właściwościach np. zwykłej witaminy C, a dołączona ulotka nakazuje konsultację z lekarzem jeśli witaminę chce zażywać kobieta w ciąży lub karmiąca piersią.

Gdy jesteś matką niemowlęcia nie wypowiadasz nigdy na głos tej nazwy, aczkolwiek gdzieś z tyłu głowy, od czasu do czasu pojawia się paraliżujący strach.

SIDS – Sudden Infant Death Syndrome czyli nagła śmierć łóżeczkowa to najgorsze co może spotkać rodziców. Do tej pory nie ma oficjalnych danych z czego wynika. Jest wiele czynników, które powodują podwyższone ryzyko SIDS (jak np. palenie papierosów w czasie ciąży), nie ma jednak wskazanych jednoznacznych przyczyn.

W USA między 2500 i 4500 niemowląt pada ofiarą SIDS. W Polsce takich statystyk się nie prowadzi – ale ocenia się, że może to być od kilkudziesięciu do kilkuset przypadków rocznie. Jest to najczęstsza przyczyna śmierci zdrowo urodzonych niemowląt.

Pod koniec XVIII wieku dr James Lind szkocki lekarz brytyjskiej marynarki wojennej prowadził badania nad szkorbutem (bardzo powszechnym wśród marynarzy) i sposobami jego zapobiegania. Nie wykazał on jednoznacznie przyczyny szkorbutu, wskazał jednak, że jednym z najlepszych lekarstw szybko przywracającym zdrowie pacjentom jest sok z owoców cytrusowych. Szkorbut właśnie jest w stanie spowodować nagłą niespodziewaną śmierć.

Podobieństwo między tymi objawami i SIDS nie jest tylko zbiegiem okoliczności. Choć nazwa SIDS jest stosunkowo nowa, jej występowanie było znane już wieki temu.

Ratowanie życia witaminą C

W 1967 dr Archie Kalokerinos zgłosił się na ochotnika do podjęcia misji zmniejszenie występowania SIDS wśród aborygenów w górniczym regionie w Australii. W tym czasie, około 50% wszystkich niemowląt umierało na SIDS. Stwierdził on, że prawie wszystkie z nich miały ogromne niedobory witaminy C.

Po zastosowaniu suplementacji witaminą C żadne niemowlę nie zmarło na SIDS.

Później napisał o tym w książce „Every Second Child”, do której przedmowę dodał Linus Pauling – podwójny laureat Nobla. Linus Pauling był znanym propagatorem stosowania witaminy C jako idealnego lekarstwa na wiele poważnych chorób, więc nie było dla niego dziwne, że może zapobiegać także SIDS.

To raczej nie jest Aborygenka

Spadek umieralności aborygeńskich niemowląt był ewidentnym potwierdzeniem skuteczności suplementacji witaminą C.

Niemniej jednak tak spektakularne osiągnięcie zostało praktycznie zignorowane przez świat medyczny. Dlaczego? Bo Kalokerinos zauważył, że główną przyczyną umieralności aborygeńskich dzieci jest faktycznie SIDS ale to co go powoduje to powszechnie stosowane szczepionki. Szczepionka dla niedożywionego organizmu z niedoborem witaminy C działa jak śmiertelna trucizna.

Dr Archie Kalokerinos odkrył również, że szczepionki, które rozpowszechniane były w Afryce nie dość, że obciążały i doprowadzały bardzo często do śmierci niedożywionych dzieci, których system immunologiczny nie mógł sobie poradzić z wszczepionymi wirusami, to jeszcze były podawane nie jednorazowymi strzykawkami co doprowadziło do rozprzestrzeniania się HIV.

Badania potwierdzające pozytywne działanie witaminy C i krytyka szczepionek wystarczyły aby Dr Kalokerinos został wyklęty przez medyczny establishment.

Podobnie niewiele osób wie o pracach dr Fredericka R. Klennera amerykańskiego lekarza, który także używał kwasu askorbinowego, aby ograniczyć śmiertelność wśród noworodków w latach 1940-1970. W obu przypadkach szersze środowisko medyczne mimo namacalnych dowodów kompletnie zignorowało osiągnięcia Kalokerinosa i Klennera.

Jednak ci dwaj lekarze doszli do tego samego wniosku: zespół nagłej śmierci niemowląt jest wynikiem silnego niedoboru kwasu askorbinowego, znanego również jako witamina C. Z drugiej strony suplementacja odpowiednio dużą ilością witaminy C może zapobiec SIDS i uratować życie tysięcy dzieci.

W 1978 roku dr Irwin Stone, który sam był pionierem badań nad szerokim zastosowaniem witaminy C także potwierdził, że SIDS był w rzeczywistości wynikiem przewlekłego niedoboru witaminy C lub szkorbutu.

Czy Twój organizm otrzymuje wystarczającą ilość witaminy C?

Kwas L-askorbinowy, jak powszechnie nazywa się witaminę C jest niezbędnym składnikiem odżywczym, który bierze udział w kilkudziesięciu procesach metabolicznych. Ma wszechstronne działanie – od naprawy tkanek do obniżenia poziomu cholesterolu, bierze udział w neutralizacji wolnych rodników i toksyn. Witamina C odgrywa również krytyczną rolę w procesie tworzenia przeciwciał i białych krwinek.

Aby zapobiec SIDS wśród aborygeńskich noworodków dr Kalokerinos zachęcał rodziców do podawania kwasu askorbinowego codziennie od 1 miesiąca do 10 miesiąca życia, w ilości 100 mg na dobę w pierwszym miesiącu, 200 mg na dobę w drugim miesiącu i tak dalej. Począwszy od 11 miesiąca życia, radził by dziecko otrzymywało 1 g na dobę, po 2 latach 2 g, po 3 latach 3 g i tak dalej – aż do 10 g od 10 roku życia i taki poziom zalecał utrzymać na stałe.

Jeśli niemowlę lub dziecko jest chore lub ma zostać poddane szczepieniu (jeśli ktoś tu nie ma obaw przed szczepieniami) to wówczas wymagana jest dodatkowa suplementacja witaminą C. Granicę (zarówno u siebie jak i u dziecka) można znaleźć poprzez podawanie witaminy C do momentu wystąpienia tzw. progu jelitowego czyli nieszkodliwej biegunki, i tak później dozować aby takowa nie wystąpiła. Groźna nie groźna ale po co.


Zacznij od podawania do 200-400 mg na 10 kg wagi ciała z dawką do 5 dawek dziennie, sprawdzając pod kątem tolerancji jelit. W celu uzyskania optymalnych korzyści dla zdrowia, podawaniu kwasu askorbinowego powinno towarzyszyć naturalne źródło witaminy C czyli np. czarne porzeczki, natka pietruszki, czerwona papryka czy sok z owoców cytrusowych.


Pomyśl o zdrowiu swojego dziecka kiedy jeszcze jest w twoim brzuchu. Dziecko potrzebuje witaminy C dla prawidłowego rozwoju w łonie matki. Zaraz po urodzeniu też jest to niezwykle ważne. Najlepszym i naturalnym źródłem witamin i substancji odżywczych jest oczywiście mleko matki. Jako kobieta w ciąży i matka karmiąca powinnaś spożywać ok. 400 mg witaminy C na 10 kg masy ciała.

Tak więc jeśli na pytanie „czy witaminę C pani brała dzisiaj?” odpowiadasz „nie dzisiaj jeszcze C nie brałam” to moja rada jest: weź jak najszybciej i zapodaj również na wszelki wypadek dziecku. Jeśli natomiast dopadła Cię poważniejsza choroba witaminę C musisz zaaplikować w znacznie większej ilości, niż te zalecane profilaktycznie.

DISCLAIMER:

Moje artykuły to osobiste przemyślenia na temat szeroko pojętej tematyki zdrowotnej na bazie informacji z jak najlepiej wybranych źródeł oraz własnego doświadczenia. Nie zastępują profesjonalnej porady lekarskiej. Pamiętaj – o swoim zdrowiu i zdrowiu swoich dzieci decydujesz Ty sam.

Źródła:

  1. http://www.whale.to/b/pauling.html
  2. http://www.vaccinationinformationnetwork.com/an-interview-with-dr-archie-kalokerinos-md/
  3. http://seanet.com/~alexs/ascorbate/198x/smith-lh-clinical_guide_1988.htm
  4. http://www.doctoryourself.com/klennerpaper.html