Vitamin C 1000+ z dodatkiem owoców dzikiej róży, aceroli i kwercytyny kupisz w BioLoveShop.com

Jakie to proste

Jakie to jest proste mówienie innym jak mają żyć, jak mają wychowywać dzieci, jak mają wykazywać się pełną akceptacją, miłością, cierpliwością, zrozumieniem.

Jak mają codziennie uprawiać sport, robić coś dla siebie, karmić dzieci odżywczą dietą, żadnym chłamem, rozwijać dzieci, nie puszczać ich do szkoły tylko kształcić w domu, nie puszczać im bajek, ciągle z nimi rozmawiać, odpowiadać na wszystkie pytania, być w 100% w pełni zaangażowanym rodzicem na 100% czasu, który nigdy nie zagląda do swojego smartfona przy dzieciach.

Generalnie tak jest

I generalnie tak jest, starasz się, żeby było tak każdego dnia, ale czasem są chwile gdy padasz. Z jednej strony późne, świadome macierzyństwo jest w pełni przemyślane, zaplanowane, stać Cię na nie. Z drugiej, masz już tak silne swoje zwyczaje, tak dużą potrzebę własnej niezależności, że czasem to ciągłe wiszenie tych małych istot na Tobie jest frustrujące i wykańczające. Masz też, najprościej w świecie to ujmując, nieco mniej siły niż dwudziestolatka. Z drugiej strony dwudziestolatce wypada podrzucić dziecko rodzinie, bo taka wyzwolona, zwariowana i jeszcze taka młoda, nie wyszalała się. Ustatkowanej czterdziestolatce już nie. Bo przecież dziecko, a nawet dwójkę miała nie z przypadku, tylko z pełną świadomością wszystkich konsekwencji na co się pisze. Więc teraz niech weźmie za to pełną odpowiedzialność.

Matka idealna - czy ktoś taki istnieje?

Maka idealna? Bynajmniej.

Ale…

Po całym pełnym atrakcji dniu, kiedy byłaś z dziećmi na 100%, marzysz o tym, żeby położyć je wreszcie spać i mieć tę godzinę, dwie tylko dla siebie.

Okazuje się jednak, że spędzasz kolejną godzinę usypiając dziecko, które już dawno powinno spać, a Ty musisz jeszcze zrobić tyle rzeczy. Jak być „tu i teraz” w tym usypianiu? Wreszcie masz już dosyć, wychodzisz z sypialni, słyszysz płacz, ale nie reagujesz. Dziecko chce Cię trzymać za rękę, chce Cię głaskać, potrzebuje Twojego dotyku, ale Ty już nie możesz tego znieść. Kochasz je ponad życie, ale nie możesz znieść tego gniecenia Twojej dłoni, czy miętolenia szyi, śpiewania tej samej kołysanki po raz trzydziesty ósmy. Po dwóch godzinach nie wytrzymujesz. To okropne zostawiać dziecko, żeby się wypłakało, nawet jeśli mówisz do niego coś z daleka (choć i tak to trochę lepsze niż zatrzaśnięcie drzwi). To okropne krzyczeć na dziecko i nie panować nad swoimi emocjami. Dziecko może nie panować, ale nie dorosła osoba, z doświadczeniem, ze spokojem, z miłością.

Spokój, empatia, zrozumienie czy może macierzyński bunt?

Ale czy zawsze jesteś pełna spokoju, empatii, zrozumienia? Czy nie budzi się w Tobie czasem „nie, bo nie”? Czy nie masz czasem dosyć? Nie buntujesz się będąc mamą? Dokładnie tak jak buntuje się dwulatek? Może bunt dwulatka to odpowiedź na zachowanie mamy, która po dwóch latach przechodzi macierzyński kryzys i spadek formy?

Patrzysz na matki wkoło, one jakoś sobie radzą. A mają nawet czasem więcej niż dwójkę dzieci i mówienie, że przy trójce to już dzieci same się wychowują jest lekko naciągane.

Matka idealna - czy ktoś taki istnieje?

Medytacja powiadasz?

Matka idealna = mnich buddyjski?

Czy istnieje matka idealna, oaza spokoju? Mnich buddyjski ze swoim wyluzowanym podejściem do świata pewnie mógłby do tego miana pretendować, tylko, że mnisi buddyjscy nie mają dzieci, może właśnie dlatego, żeby nikt ich nie mógł wyprowadzić z równowagi. Bo powiedzmy sobie szczerze – nikt nie jest w stanie tak Cię wyprowadzić z równowagi jak Twoje własne dziecko. A jeśli jeszcze o tym nie wiesz na pewno kiedyś się przekonasz. Wielka miłość to skrajne emocje. Dzieci sąsiada mogą robić wiele, dzieci znajomych czy nieznajomych również. Nawet czasem jest to dla Ciebie absurdalnie zabawne, ale gdy po stole będzie skakać Twoje dziecko i włazić butami do talerza Twoje nerwy puszczą. Chyba, że jesteś matką idealną. Chodzenie po stole to już skrajna rzecz (chyba jednak dzieci się tak nie zachowują), ale nerwy tak naprawdę mogą puszczać znacznie wcześniej.

Akceptacja

Nie wyrzucaj sobie niczego. Zaakceptuj. Że miałaś gorszy dzień, że nie wytrzymałaś psychicznie, że poszłaś na łatwiznę, że dałaś coś niezdrowego do jedzenia, dla świętego spokoju, że zbuntowałaś się bardziej niż dwulatek. Zaakceptuj.

I jeśli krzyczałaś to przeproś, wytłumacz skąd się to w Tobie wzięło. Jeśli uderzyłaś, szarpnęłaś czy w jakikolwiek inny sposób pokazałaś swoją przewagę fizyczną przytul, pocałuj i przeproś. I staraj się tego więcej nie robić. To nie jest wychowawcze. Wiesz o tym.

Jak panować nad emocjami?

Co zrobić, żeby jednak panować nad swoimi emocjami? Obserwować je, ale nie reagować?

Mnisi buddyjscy wiedzą, choć nie mają dzieci.

Nie wiem więc do końca czy to co robią faktycznie sprawdzałoby się gdyby je mieli. Ale medytacja przez wiele godzin dziennie uczy właśnie tego wewnętrznego spokoju, tej maksymalnej tolerancji na to, co dzieje się wokół Ciebie nawet wtedy, a może właśnie przede wszystkim wtedy gdy nic nie idzie po Twojej myśli. Łatwo jest być wyluzowanym, szczęśliwym, wolnym gdy wszystko jest ok lub w miarę ok, optymizmem można to jeszcze podkolorować. Gorzej gdy wszystko leży i się wali. Jak znaleźć spokój wtedy?

Matka idealna - czy ktoś taki istnieje?

I to codziennie? Tak?

Codzienna medytacja

Codzienna medytacja, to siedzenie przez pół godziny każdego dnia ze świadomością, że nie możesz reagować na nic, na natrętne myśli, na odgłosy, na swędzącą nogę czy bolące plecy, uczy właśnie tej tolerancji. Zamiast być uczestnikiem wydarzeń stajesz się ich biernym obserwatorem. Jeśli codziennie znajdziesz te pół godziny na medytację (wiem, graniczy z cudem) to powinno być lepiej. Bo każdego dnia Twój organizm będzie się przyzwyczajał do tych ograniczeń, do akceptacji tego co się pojawia, do obserwacji emocji i uczuć, które rodzą się w Tobie, ale bez podążania za nimi.

I wtedy po jakimś czasie coraz trudniej będzie Cię wyprowadzić z równowagi. Do świata, do każdego człowieka, nawet tego kilkulatka zaczniesz podchodzić z pełną akceptacją, zrozumieniem, miłością, tolerancją dla każdego jego zwariowanego odchyłu. Nawet jeśli będzie to Twoje dziecko.

Jeśli każdego dnia ćwiczysz, to Twoje mięśnie zaczynają się przyzwyczajać do wysiłku i pewne rzeczy zaczynasz robić automatycznie, bez odczuwania bólu. Twoja kondycja z każdym dniem rośnie. To samo dzieje się z kondycją Twoich emocji i odczuwania. Coraz łatwiej jest Ci je kontrolować.

Oprócz tego zapodaj sobie Ashwagandhę, całkowicie naturalny i nieuzależniający adaptogen znany w Ajurwedzie od tysięcy lat, który jeszcze dodatkowo spowoduje, że będziesz łatwiej radzić sobie ze stresem czyli taka medytacja w proszku. Razem z tą prawdziwą medytacją to mieszanka skrajnie antywybuchowa.

Reklama

Organiczna Ashwagandha to adaptogen, który powoduje, że łatwiej znosisz stres i jesteś w stanie nieco bardziej zbliżyć się do ideału matki, kupisz ją w BioLoveShop.com


I wiecie co radzę matkom, które mają rozbrykane dzieci? Podać dzieciom niacynę. A co radzę dzieciom rozbrykanych, niesubordynowanych i nieidealnych matek? Dzieci, podajcie mamom niacynę. A najlepiej w całym kompleksie witamin B. Wybuchy złości i złych emocji to często niedobory właśnie tych witamin.

Medytuj

Zaczniesz medytować. I co? Będzie coraz lepiej i lepiej, aż pojawi się sytuacja, kiedy znowu nie wytrzymasz. Bo hormony, bo burza, bo upał, bo będzie tych bodźców tak dużo, że jednak zaburzą ten wewnętrzny spokój.

I co? Zaakceptuj i następnego dnia znowu medytuj. Najlepiej rano o świcie lub tuż przed pójściem spać. To lepsze niż skrollowanie fejsa. To lepsze niż instastory najfajniejszych blogerek. Już abstrahując od tego, że unikniesz też silnego promieniowania elektromagnetycznego i przez sam ten fakt będziesz zdrowsza psychicznie i fizycznie.

Jaka jest pierwsza rzecz jaką robisz gdy się budzisz? A jaka chciałabyś żeby była?

Życzę Ci żebyś jutro obudziła się dokładnie tak jak to sobie wymarzysz, dokładnie tam gdzie chcesz i dokładnie u boku osoby, którą kochasz najbardziej na świecie.

Matka idealna nie istnieje i nie pozostaje Ci nic innego niż tylko to zaakceptować.

 


Jeśli nurtują Cię pytania: 

Jak odżywiać dziecko, aby było zdrowe? 

Jak rozszerzać dietę niemowlęcia?

Jakie pokarmy są najważniejsze i najzdrowsze dla dziecka?

Jak naturalnie wspierać odporność dziecka?

to ta książka jest dla Ciebie

Jak odżywiać dziecko, aby było zdrowe

Nowy rewolucyjny e-book “Jak odżywiać dziecko, aby było zdrowe?”. To przewodnik, który pokaże Ci jakie drogi wybrać chcąc zdrowo odżywiać dziecko. E-book do kupienia w BioLoveShop.com


A Ty jak sobie radzisz z niekontrolowanymi wybuchami emocji? Z gorszym dniem? Czy w ogóle Ci się coś takiego nie przydarza?

Udostępnij dalej – może którejś jeszcze mamie to pomoże. 

 


Noemi Demi 

blog o zdrowiu dziecka i mamy 

to znacznie więcej niż zwykły blog parentingowy, to inspiracja do działania, do wyboru tego co najlepsze dla Ciebie i Twojego dziecka, do zamieszania Ci w głowie i do zmian, jeśli tylko odważysz się wprowadzić je w życie.

 


Z miłości do BIO – naturalne witaminy, zdrowe suplementy, ekologiczna żywność        


DISCLAIMER:

Moje artykuły to osobiste przemyślenia na temat szeroko pojętej tematyki zdrowotnej na bazie informacji z jak najlepiej wybranych źródeł oraz własnego doświadczenia. Nie zastępują profesjonalnej porady lekarskiej. Pamiętaj – o swoim zdrowiu i zdrowiu swoich dzieci decydujesz Ty sama.