Całkiem niedawno w czasopiśmie Frontiers in Public Health zostało opublikowane pierwsze w swoim rodzaju przełomowe badanie ponad 650 dzieci porównujące zdrowie dzieci szczepionych i nieszczepionych.

Badanie obejmowało dzieci w wieku od 6 do 12 lat ze stanów Floryda, Luizjana, Mississippi i Oregon i bazowało na ankietach wypełnionych przez matki tychże dzieci.

W sumie 415 matek dostarczyło danych na temat 666 dzieci, z czego 261 (39%) było szczepionych.

Tak niski odsetek szczepionych dzieci w tej grupie może być wynikiem tego, że wszystkie te dzieci objęte były tzw. nauczaniem domowym (Homeschooling), a więc już znajdowały się w grupie bardziej świadomych rodzin nie idących ślepo za masowymi trendami i nie wpisujących się w główne nurty.

Celem badania zleconego przez amerykański Institute of Medicine było określenie jakie są długotrwałe efekty zdrowotne rutynowego programu szczepień, który jak się powszechnie uważa zapobiega milionom chorób zakaźnych, hospitalizacji oraz zgonów wśród dzieci w USA.

I jakie były wyniki tych badań?

A no takie, że wprawdzie dzieci nieszczepione bardziej licznie chorowały na ospę wietrzną i krztusiec, ale za to znacznie rzadziej były narażone na zapalenie płuc, zapalenie ucha środkowego, alergie i przede wszystkim na zaburzenia rozwoju układu nerwowego (neurodevelopmental disorders – NDD) definiowanych jako zaburzenia ze spektrum autyzmu, ADHD czy poważnymi trudnościami w nauce.

Główne czynniki które powiązano pierwotnie z NDD to szczepienia, płeć męska oraz przedwczesny poród. W końcowym skorygowanym modelu czynnikiem nadrzędnym pozostały szczepienia, natomiast szczepienia w interakcji z przedwczesnym porodem wiązały się z prawie siedmiokrotnym wzrostem ilości przypadków NDD.

Tak więc mamy kolejny dowód na to, że coś ze szczepionkami jest nie tak.

 

Zdecydowanie lepiej przejść ospę i krztusiec, które potrwają 1-2 tygodnie, a nawet miesiąc ciężkiego kaszlu, a nie pakować się w ryzyko zaburzeń rozwoju nerwowego, z którym trzeba będzie funkcjonować przez całe życie. Co do ospy i krztuśca – nie daj sobie jednak wmówić, że szczepienie całkiem eliminuje to ryzyko. Znam bardzo wiele przypadków zachorowań na te choroby wśród szczepionych dzieci.

Lekarze, przynajmniej ci amerykańscy i nawet ci pro-szczepionkowi zgadzają się, że nadmierne szczepienia odgrywają rolę w pogarszających się wynikach obserwowanych u dzieci w ostatnich dziesięcioleciach. Wszechobecna epidemia chorób autoimmunologicznych, astmy, alergii, ADHD i autyzmu może być powiązana z rosnącą ilością szczepień implementowanym dzieciom każdego roku.

Co interesujące powyższe badanie, które opisuję było na oficjalnej stronie Frontiers in Public Health tylko kilka dni. Potem wszystko zniknęło z witryny bez śladu komentarza.

Czy to presja koncernów farmaceutycznych? Czy naprawdę niedopracowane badanie? Te pytania pozostawiam otwarte.

Wyniki te potwierdzają również obserwacje Amiszów w USA, którzy ze względów wyznaniowych nie przyjmują żadnych szczepionek.

Swoją drogą jakież to niesprawiedliwe, że ze względów wyznaniowych (czyli utożsamiania się z jakąś konkretną religią) ma się prawo odmówić szczepień – natomiast ze względu na własne indywidualne przekonania (w oparciu o zgłębianie naukowych publikacji w tym zakresie) – nie ma się takiej możliwości.

Autyzm dotyka ponad 20 milionów ludzi na całym świecie i występuje u chłopców od czterech do pięciu razy częściej niż u dziewcząt. W Stanach Zjednoczonych, jedno na 68 dzieci ma jakąś formę zaburzeń ze spektrum autyzmu (czyli w skrócie ASD) i odnotowano wzrost o 30% w porównaniu z rokiem 2012. Dlaczego tak jest? A pewnie dlatego, że dziecko w USA w ciągu pierwszych 7 lat życia dostaje ok. 50 szczepionek, które zawierają takie fantastyczne składniki jak rtęć, formaldehyd, glutaminian sodu i aluminium, żeby wymienić tylko kilka. A szczepionka przeciwko grypie zawiera bagatelka 25 tysięcy razy więcej rtęci niż stanowi dopuszczalna ilość tego pierwiastka w wodzie pitnej i rybach.

Patrząc przez pryzmat amerykańskich statystyk zachorowalności na ASD w środowisku Amiszów powinno być ok. 200 osób z takimi chorobami, a odnotowano zaledwie 3 przypadki, spośród których jeden to dziecko adoptowane z Chin.

U Amiszów nie występują również takie choroby jak rak, choroby serca czy cukrzyca. Nie wynika to pewnie jedynie z braku szczepień, ale jest sumą kilku elementów – zdrowego zgodnego z naturą stylu życia, unikania żywności GMO oraz farmaceutyków.

Paradoksalnie więc, unikanie szczepień może przynieść więcej korzyści zdrowotnych. Ale oczywiście ostateczna decyzja czy zaszczepisz swoje dziecko należy do Ciebie.

 

DISCLAIMER:

Moje artykuły to osobiste przemyślenia na temat szeroko pojętej tematyki zdrowotnej na bazie informacji z jak najlepiej wybranych źródeł oraz własnego doświadczenia. Nie zastępują profesjonalnej porady lekarskiej. Pamiętaj – o swoim zdrowiu i zdrowiu swoich dzieci decydujesz Ty sam.

Źródła:

http://www.naturalnews.com/2017-01-08-the-amish-who-dont-get-vaccinated-rarely-get-autism-cancer-or-heart-disease-coincidence.html

http://naturalnews.com/2017-01-08-doctors-agree-with-study-that-concludes-unvaccinated-children-are-healthier-than-vaccinated-children.html

https://www.sott.net/article/335353-Frontiers-in-Public-Health-publishes-then-deletes-first-ever-study-comparing-vaccinated-vs-un-vaccinated-kids-chilling-conclusions

Mawson AR, Ray BD, Bhuiyan AR and Jacob B (2016). Vaccination and Health Outcomes: A Survey of 6- to 12-year-old Vaccinated and Unvaccinated Children based on Mothers’ Reports. Front. Public Health 4:270. doi: 10.3389/fpubh.2016.00270