Tulisz w ramionach swoje ukochane maleństwo. Nie ma nic piękniejszego niż zapach niemowlaka. Pod dwoma warunkami, po pierwsze, że to Twoje dziecko (żadne inne niestety już tak pięknie nie pachnie) i po drugie, że właśnie nie zrobiło kupy.

Twoje dziecko? Czy na pewno?

I nie kwestionuję, tu w żadnym wypadku ojcostwa, bo zwracam się do Ciebie, Mamo.

Dziecko powstało w Twoim łonie, z Twojej krwi, z Twojego ciała, to więź nieprawdopodobnie silna.

Jednak nie jest Twoje. Jest swoje własne. Jest całkowicie niezależną (no może jeszcze nie w potocznym rozumieniu tego słowa) istotą, indywidualnością, nowym życiem, nowym istnieniem, które dzięki Tobie pojawiło się na świecie.

Twoją misją jest teraz dbanie o nie, zaspokajanie jego pierwotnych potrzeb, zapewnienie mu bezpieczeństwa. Bliskość kontaktu z matką jest niezastąpiona. Dziecko to ogrom obowiązków, nieprzespane noce, życie w ciągłym pośpiechu i brak czasu dla siebie. To ogromne poświęcenie, ale nie powinnaś tak myśleć o tym. Oddawaj się każdej prostej czynności przy opiece nad dzieckiem bezgranicznie, uważnie, bądź w tej czynności tu i teraz. Spraw, aby była to Twoja forma medytacji, przebywanie z nowym istnieniem, którego świadomość jeszcze nie jest niczym zakłócona, którego umysł nie przejął jeszcze władania nad całym ciałem, które jest czyste i niewinne, które może tak wiele dać Tobie i tak wiele dzięki niemu możesz się nauczyć.

W postępowaniu z dzieckiem zaufaj przede wszystkim swojej intuicji, nie słuchaj rad innych, zaufaj sobie. Pozbądź się strachu – o to czy uda Ci się karmić piersią. Jeśli podejdziesz do tego całkowicie na luzie bez żadnej presji, że coś musisz, że ktoś czegoś od Ciebie wymaga, że tak wypada bądź nie – jeśli psychicznie się z tym uporasz to na pewno będziesz bez problemu mogła karmić piersią. W świecie zwierząt takie sytuacje po prostu nie mają miejsca, one się nie zastanawiają czy będą mieć pokarm, czy nie, nie mają ciągle gadającego w głowie drugiego ja, które wszystko ocenia. Zdają się całkowicie na swój instynkt i każdy ssak bez najmniejszego problemu karmi swoje dzieci. Czy coś w tym dziwnego?

Nie bój się o choroby, jeśli Ty będziesz spokojna Twoje dziecko będzie zdrowe. Ale to musi być bardzo silny spójny stan. Trudno to sobie czasem powiedzieć. Staraj się wyłączyć umysł i zdać się tylko na swoją wewnętrzną świadomość.

Społeczeństwo od narodzin ma dla Twojego dziecka określone zadania. Chce zapakować je grzecznie w odpowiednie szufladki. Zaraz po narodzinach dziecko musi zostać zaszczepione, w ten sposób jego organizm już częściowo należy do big farmy, odcina się je od matki. Szczepienie zaburza DNA i niesie wiele ryzyk, nawet jeśli nie pojawi się NOP, szczepienie już na zawsze zaburzy naturalną odporność Twojego dziecka. Jeśli zaszczepiłaś swoje dziecko zrobiłaś to na pewno w najlepszej wierze i ufności lekarzom i koncernom farmaceutycznym. Nie obwiniaj się tylko zacznij działać i oczyść dziecko z toksyn, które za pośrednictwem szczepionek trafiły do jego organizmu.

Mały człowiek rośnie, rozwija się, eksperymentuje ze wszystkim wkoło. Chce poznawać otaczający go świat, wszystko dotyka, bierze do buzi, jest w ciągłym ruchu, nie jest w stanie usiedzieć w miejscu ani przez chwilę.

Jakie słowo dziecko wtedy słyszy od Ciebie najczęściej?

Nie jest to bynajmniej „kocham cię”.

Jest to słowo „nie”.

Tego nie możesz, tego nie rób, tam nie idź, tego nie jedz, nie dotykaj bo się poparzysz, nie dam Ci tego teraz itd. Wszystko na nie.

Oczywiście są pewne granice i bezpieczeństwo dziecka jest priorytetem, ale nauka o świecie to nie same zakazy. Zamiast zakazywać dziecku wspinania się po drzewach, co uwielbia robić, można poprosić drwala o przeszkolenie go i naukę tej trudnej czynności. Jeśli wszystkie ostre kanty w domu będą zabezpieczone dziecko nigdy nie nauczy się, że jeśli nie będzie ostrożne może się skaleczyć.

Potem dziecko idzie do przedszkola, gdzie jest tablica – plusiki za dobre zachowanie, minusy za złe. Już nie jest samym sobą. Zaczyna się porównywanie, analizowanie, kto lepszy, kto gorszy. Wywyższanie się silniejszych i tłamszenie słabszych. Nie chcę generalizować, są pewnie urocze kameralne przedszkola gdzie to dziecko jako jednostka właśnie jest najważniejsze, ale trudno takie znaleźć. Oczywiście dzieci chodzą do przedszkola – i jest to całkowicie normalne, ale pamiętaj najważniejsze są zasady, które Ty ustalasz, najważniejszy jest czas, który dziecko spędza z Tobą, to Ty nie porównuj dziecka z innymi, nie zawstydzaj. Czy miło by Ci było gdyby ktoś cały czas mówił: „no Marysia w tym wieku co Ty gotuje znacznie lepszą zupę” a „Wojtek tylko o rok starszy czyta poważne książki a nie tylko kryminały tak jak Ty”, „Monika tak szybko schudła po porodzie, a Ty?”. Jak to brzmi? Lekko denerwująco, używając eufemizmu.

Potem dziecko idzie do szkoły, musi uczyć się tego czego nie chce, szkoła zabija w nim naturalnie wrodzoną ciekawość świata, bo spłyca wiele rzeczy, bo jak dziecko narysuje kropkę na piłce w rzucie z góry, a nie z boku, to nauczyciel da mu jedynkę. Jak wybiegnie poza materiał przerabiany na lekcjach, to mu nauczyciel powie, że tego jeszcze nie przerabiali, więc nie ma prawa tej wiedzy posiadać.

Humanista musi być biegły z algebry, matematyk pisać kwieciste wypracowania, a chłopiec niezwykle sprawny fizycznie rozwiązywać trudne zadania z fizyki.

Nie bądź drugim takim samym złym nauczycielem jakiego dziecko ma w szkole. Nie przywiązuj wagi do stopni, one nie mają najmniejszego znaczenia. Staraj się uczyć dziecko jak najwięcej o świecie jak jesteście razem, odkrywaj jego pasje i zainteresowania, pomagaj mu rozwijać właśnie to co lubi. Ale nie popadaj w skrajność biegania z jednych zajęć dodatkowych na kolejne. To nie ma sensu.

Potem dziecko idzie na studia, już teraz patrząc na swoje niemowlę zastanawiasz się pewnie kim będzie, tak jakby już nie było kimś – sobą. Takie myśli w stosunku do niemowlaka jeszcze są w miarę niewinne (choć lepiej w ogóle nie zaprzątać sobie umysłu takimi sprawami), ale jak już będziesz miała w domu nastolatka pewnie w Twojej głowie, znacznie prędzej niż w jego, pojawi się wizja kim powinien zostać, lekarzem, architektem, ekonomistą, bankowcem, prawnikiem, muzykiem. Tak Ty wiesz to dokładnie.

I w ten sposób społeczeństwo składa się z nieszczęśliwych ludzi włożonych do nie tych szufladek, do których chcieli trafić, a może nie chcieli znaleźć się w żadnej? Idziesz do lekarza, a tam sfrustrowany niedoszły muzyk, który nie zadając żadnych pytań o prawdziwą przyczynę choroby wciska Ci antybiotyk. Korzystasz z usług architekta, a ten wolałby pracować w banku i nie słuchać o Twoich nudnych wizjach i fantazjach tylko ekonomicznych konkretach.

Co jest tą najważniejszą rzeczą jaką możesz dać dziecku?

Wolność. Moja droga. Wolność.

Wolność przejawiająca się w najprostszych czynnościach, wolność podążania własną drogą. Wolność wyboru tego co według dziecka jest dla niego najlepsze, a nie co według Ciebie jest dla niego najlepsze. Wolność zmierzenia się z niebezpieczeństwem (w granicach rozsądku oczywiście), wolność popełniania błędów.

Czy naprawdę chcesz żeby dziecko zawsze Cię słuchało i zawsze robiło to, co Ty chcesz?

Nie, takie dziecko byłoby mechaniczną zabawką, bez własnego ja. Ubezwłasnowolnione. Co gorsze jeszcze – jeśli słucha tylko Ciebie to ok, ale co jeśli będzie słuchać zawsze wszystkich wkoło? Ile w tym dziecku zostanie jego samego. Wychowasz niewolnika. A przecież Twoim najważniejszym zadaniem jest wychowanie wolnego człowieka, bo tylko wolność daje możliwość realizacji samego siebie i prawdziwe szczęście.

Mów dziecku częściej tak, słuchaj jego emocji, szanuj je. Daj mu wolność.

A Ty jak sobie radzisz z dawaniem wolności dziecku?

Zdjęcia pięknych karmiących kobiet z dziećmi – Ingrid Pullen


Noemi Demi

Blog Noemi Demi to znacznie więcej niż zwykły blog,          to inspiracja do działania, do wyboru tego co najlepsze dla Ciebie i Twojego dziecka, do zamieszania Ci w głowie i do zmian, jeśli tylko odważysz się wprowadzić je w życie.

 


DISCLAIMER:

Moje artykuły to osobiste przemyślenia na temat szeroko pojętej tematyki zdrowotnej na bazie informacji z jak najlepiej wybranych źródeł oraz własnego doświadczenia. Nie zastępują profesjonalnej porady lekarskiej. Pamiętaj – o swoim zdrowiu i zdrowiu swoich dzieci decydujesz Ty sama.