Zdrowie dziecka jest priorytetem każdej (zakładam w miarę normalnej) matki (i ojca również). Ale czy chęci są jednoznaczne z działaniem? Czy chcąc aby Twoje dziecko było zdrowe polegasz na telewizyjnych reklamach i poradach alopatów?

Czy też starasz się zgłębić temat nieco szerzej? Czy idziesz na łatwiznę patrząc, że przecież zachowują się tak wszyscy inni rodzice, to dlaczego mam być odszczepieńcem, nawet jeśli Osho tak radzi? Czy dajesz dziecku to co jadłaś w dzieciństwie sama zapominając, że wtedy jeszcze uprawy GMO nie były tak powszechne, szczepienia nie były tak liczne, a powietrze (na którym spędzało się zdecydowanie więcej czasu niż teraz) nie tak zatrute? Reguły gry się zmieniły, trzeba dostosować się do nowych warunków.

Czy kupujesz dziecku najnowsze klocki LEGO (dwudzieste do kolekcji) a oszczędzasz, na zakupie eko-marchewki czy eko-ziemniaków?

Każda złotówka zainwestowana w zdrowe prawdziwe jedzenie zwróci się znacznie lepiej niż kolejna kolorowa zabawka.

W dzisiejszym świecie cena za zaniedbywanie naszego ciała, czy to w sposób niezamierzony czy też celowo, będzie musiała zostać zapłacona, wcześniej czy później. Jestem przekonana, że zapobieganie jest najlepszym lekarstwem, a niekończące się rundy antybiotyków i innych leków nie przyniosą kresu chorobom wieku dziecięcego.

Patrick Holford (pionier nowego podejścia do zdrowia i odżywiania, autor 36 książek, przetłumaczonych na ponad 30 języków w tym polski) pisze :

„To czym karmisz swoje dziecko w dużym stopniu decyduje o jego zdrowiu i nawykach żywieniowych w całym życiu. Czas spędzony na właściwe odżywianie twojego dziecka może być największym wkładem jaki możesz wnieść do jego rozwoju.  W naszych czasach, w których dzieci i dorośli są bombardowani reklamami śmieciowej żywności, musisz być silny, by pomóc dziecku rozwijać dobre nawyki żywieniowe. Ale warto. „

Chcesz wychować zdrowe dziecko? Poniżej 9 zasad, które powinnaś wziąć pod uwagę.

 

1. Przełącz się na prawdziwą żywność

Dziecku potrzebna jest pełnowartościowa, jak najmniej przetworzona żywność, taka jak warzywa, owoce, orzechy, nasiona, pełne ziarna najlepiej bezglutenowych zbóż, różne rodzaje fasoli i zdrowe tłuszcze. Najlepiej oczywiście jak możesz dostarczać dziecku świeżej organicznej żywności, nie z puszek czy z kartonów. Rozwój fizyczny jak i psychiczny dziecka opiera się na właściwej ilości i kombinacji składników odżywczych. Niedobór nawet jednej ważnej substancji odżywczej może spowodować brak równowagi w organizmie, co może prowadzić do poważnych chorób. Pełnowartościowe pożywienie dostarcza szerokiej gamy związków ochronnych, które pomagają w utrzymaniu zdrowia i zapewniają prawidłowy rozwój.

2. Podawaj jak najwięcej owoców i warzyw

Świeże, organiczne owoce i warzywa są istotną częścią zdrowej diety. W Stanach Zjednoczonych Departament Rolnictwa (USDA) Food Guide Pyramid zaleca 2-4 porcji owoców i 3-5 porcji warzyw dziennie (i by the way frytki to nie warzywo). 4 porcje owoców i 5 porcji warzyw to absolutne minimum. Nie wyobrażam sobie żadnego posiłku dla dziecka (i nie tylko) bez surowego owocu lub surowego warzywa. Dzieci powinny jeść warzywa i owoce, im więcej tym lepiej. Owoce i warzywa są pełnowartościową żywnością, dostarczają ważnych witamin, minerałów i enzymów, a także błonnik, ułatwiający przemianę materii. Ponadto, liczne badania potwierdziły, że owoce i warzywa zawierają substancje czynne, takie jak przeciwutleniacze i substancje fitochemiczne, które odgrywają istotną rolę w zapobieganiu chorobom nowotworowym. Twoje dziecko nie lubi świeżej sałaty czy szpinaku? Żaden problem dodaj garść zielonych liści do pysznego słodkiego koktajlu z banana, mango, ananasa i kiwi. Nawet nie zauważy. A shake będzie wyjątkowo shrekowo-dinozaurowy.

Jako matka polka masz zakodowane głęboko w genach, że dziecko musi zjeść „coś konkretnego” – czyli w potocznym rozumieniu przekąska,  to będzie kanapka z masłem, wędliną/serem i może plasterkiem pomidora. Jest to martwe jedzenie (no może oprócz pomidora). Przestaw swoje myślenie i zacznij już dziś uczyć dziecka odpowiednich nawyków. Fantastyczną przekąską może być avocado z pomidorem – pokrojone ładnie razem na talerzyku z odrobiną soli himalajskiej, słupki marchewki, czerwonej papryki i ogórka z małą miseczką domowego humusu (nie mylić z hamasem), czy garść migdałów lub nerkowców (o ile oczywiście Twoje dziecko nie jest na orzechy uczulone).

3. Soki owocowe – to nie jest pełnowartościowe pożywienie

Soki owocowe spożywane przez większość dzieci nie są pełnowartościowe i stanowią niewielką wartość odżywczą. Wyciskanie soku usuwa włókna, czyli pozbawia owoce cennego błonnika. Oczywiście terapia surowymi sokami (ale głównie na bazie warzyw) ma swoje dobre strony i genialnie oczyszcza organizm z toksyn – dla dziecka jednak nie wydaje mi się dobrym rozwiązaniem. Sok ma sens jedynie gdy jest świeżo wyciśnięty i spożyty natychmiast (ale błonnika nie posiada w przeciwieństwie do koktajlu czy szejka). Komercyjne soki w butelkach lub co gorsza w kartonikach zazwyczaj zawierają cukier, sztuczne barwniki i dodatki, niefiltrowaną wodę i pestycydy. Nawet te 100% naturalne i eko w buteleczce – nigdy nie będę się równać świeżo wyciśniętej pomarańczy. Jak nie masz wyciskarki do cytrusów – ściśnij połówkę pomarańczy i użyj widelca kręcąc nim w środku – banalnie szybki sposób na pyszny i zdrowy sok. Picie dużych ilości soku może zmniejszać apetyt i dziecko może nie chcieć jeść właściwego pokarmu. Zbyt dużo soku owocowego może również zwiększać podatność na przerost drożdży w organizmie. Może to prowadzić do przewlekłej niedrożności nosa, częstych przeziębień i zakażeń, egzem i zapaleń ucha. Możliwe jest odzwyczajenie dziecka od soku owocowego poprzez rozcieńczanie soku wodą, ale docelowo najlepiej całkowicie wyeliminować go z diety. Czysta woda jest najlepszym napojem dla dzieci (i nie tylko – również dla Ciebie i dla każdej żywej istoty na ziemi).

 

4. Odpowiednie zboża i ziarna

Hasło „pełnoziarniste” jest w potocznym rozumieniu równoznaczne ze zdrowiem. I z jednej strony faktycznie całe ziarna mają znacznie wyższą wartość odżywczą niż rafinowane mąki. Ziarno składa się z trzech części – bielma, zarodka i otrębów. Bielmo zawiera głównie skrobię i białko. Zarodek jest bogaty w nienasycone tłuszcze, białka, węglowodany, witaminy E, kompleks witamin B i pełen zestaw minerałów. Otręby zapewniają duże stężenie włókien, a także zawierają składniki mineralne i witaminy z grupy B. Dzięki procesowi rafinacji zarodek i otręby są usuwane, pozostawiając tylko bielmo. Proces ten pozbawia ziarno większości jego wartości odżywczej, w tym związków szlachetnych i steroli roślinnych, które są ważne w zapobieganiu chorobom.

Z drugiej strony napis „pełnoziarnisty” na chlebie, krakersach, czy batonikach nie oznacza, że produkt jest zdrowy – a raczej wszystkie te przetworzone wytwory piekarnicze musisz omijać z daleka, bo zawierają całą listę szkodliwych dodatków i szkodliwy kancerogenny akrylamid (substancję, która powstaje w wyniku pieczenia i smażenia w wysokich temperaturach węglowodanów zawierających skrobię). Czyli ta pyszna chrupiąca skórka chleba to właśnie ten akrylamid. Smacznego. Jeśli chcesz podawać dziecku zboża – to podawaj te bezglutenowe i eko -pamiętaj, że do suszenia zbóż przed zbiorem masowo wykorzystywany jest Roundup – więc zboże pozornie nie będące GMO może zawierać w sobie glifosat. Podawaj je w najmniej przetworzonej formie – przygotowane w domu. Płatki owsiane, kasza jaglana, kasza gryczana, ryż brązowy czy komosa ryżowa (z ryżem nie mająca nic wspólnego oprócz nazwy) – to fantastyczne pożywienie. Postaraj się zapomnieć (choć wiem, że może być to trudne niczym „nie myśl o niebieskim słoniu”) o chlebie. Takie coś po prostu nie powinno lądować na Twoim stole a tym bardziej na talerzu Twojego dziecka. Możesz też spróbować ewentualnie makaronów bezglutenowych – są już bardziej przetworzoną żywnością niż pełne ziarna, ale w ich składzie zazwyczaj jest tylko mąka i woda, bez tych wszystkich substancji spulchniających, koloryzujących i smakowych dodawanych komercyjnie do chleba. Chleb – jedynie domowy, zrobiony przez Ciebie, prosto z serca, od święta. Maszyny do chleba bywają zdradliwe – wsypujesz byle mieszankę i masz świeże chrupiące pieczywo każdego dnia. Jeśli masz takie urządzenie – używaj go rzadko (tylko od święta) i wsypuj tylko sprawdzone składniki. Ja na przykład piekę pyszny ekologiczny chleb drożdżowy 2 razy w roku – na Wielkanoc i Boże Narodzenie.

5. Nie podawaj dziecku mleka innego niż Twoje własne

Jesteśmy jedynym gatunkiem żyjącym na ziemi, który spożywa mleko od innych ssaków (kota nie liczę – bo przecież sam nie piłby mleka od krowy, pije tylko dlatego, że mu je dajemy). Wbrew powszechnemu przekonaniu uważam, że mleko krowie nie służy zdrowiu dziecka. Wiele badań łączy spożywania mleka z wieloma problemami zdrowotnymi, w tym niedokrwistość z niedoboru żelaza, krwawienia z przewodu pokarmowego, skurcze, przewlekłe biegunki, przewlekłe przekrwienie błony śluzowej nosa, alergie, astmę, kolki, reumatoidalne zapalenie stawów, bóle mięśniowo-szkieletowe, choroby nerek, cukrzycę czy choroby serca. Mit, że mleko jest zdrowe wpajany jest nam od dzieciństwa. Lobby mleczarskie wydaje miliony na promowanie swoich produktów „pij mleko będziesz wielki”, jak nie-menel Linda.

Istnieje błędne przekonanie, że dzieci muszą pić mleko, aby uzyskać wystarczającą ilość wapnia. Prawda jest taka, że wapń z mleka krowiego nie jest dobrze wchłaniany przez ludzi. Podczas gdy wchłaniamy 66 procent wapnia z mleka matki, tylko 20-30 procent jest przyswajalne z mleka krowiego. Badanie American Journal of Clinical Nutrition wykazało, że wchłanialność wapnia jest w rzeczywistości wyższa z jarmużu niż z mleka. Wapno dostarczane wraz z ziarnami i nasionami są łatwo wchłaniane przez organizm. Mleko poprzez zakwaszenie organizmu wręcz wypłukuje wapń z kości. W krajach zachodnich plagą jest osteoporoza, a spożycie mleka bardzo duże, nie ma więc żadnego pozytywnego przełożenia spożycia mleka na zdrowe kości. W Indiach gdzie tradycyjnie nie spożywa się mleka ilość złamań jest znacznie mniejsza niż w USA. Mleko krowie więc samo w sobie nie jest najlepsze dla Twojego dziecka, a do tego jeszcze przemysłowy proces otrzymywania mleka (od krów karmionych oczywiście paszą GMO bo czymżesz innym) i pasteryzacja sprawia, że zamienia się ono w prawdziwą truciznę (o czym zostałam kiedyś poinformowana osobiście przez prezesa jednej ze spółdzielni mleczarskich). Jeśli już bardzo chcesz podawać dziecku mleko, kup sobie kozę, karm ją niepryskaną trawą i podawaj świeżo wydojone mleko lub zaprzyjaźnij się z chłopem (czy z amerykańskiego – farmerem) – ale takim lokalnym, na którym wiesz, że możesz polegać. Mleko kozie swoją strukturą znacznie bardziej przypomina mleko ludzkie i jest lepiej przyswajalne przez organizm.

 

6. Mięso… ciężki temat dla wegetarianina

Dzieci nie muszą jeść mięsa i mogą się doskonale rozwijać na diecie wegetariańskiej. Ale nie zamierzam Cię namawiać do przejścia na taką dietę, jeśli jeszcze tego nie czujesz. Jeśli dajesz dziecku mięso – natychmiast odstaw wędliny, parówki, kiełbaski i inne przetwory mięsne pełne niebezpiecznych chemikaliów, takich jak azotany. Azotan jest środkiem rakotwórczych i również powoduje nadpobudliwość. Mięso zwierząt z komercyjnych hodowli zawiera duże ilości antybiotyków, hormonów wzrostu, hormonów płciowych, barwników, pozostałości pestycydów i innych substancji chemicznych (w tym ulubionego glifosatu). Jedynym sposobem, aby uniknąć tych toksyn jest podawanie dziecku mięsa i jaj wyłącznie z certyfikowanych ekologicznych hodowli.

 

7. Dobre tłuszcze złe tłuszcze

W diecie dziecka jest potrzebna większa ilość tłuszczu niż w diecie dorosłej osoby. Większość dzieci je zbyt dużo „złych tłuszczów” (znajdujących się w margarynie, mięsie czy słodyczach) i za mało tych „dobrych” tłuszczów występujących w oleju lnianym czy zimnolubnych rybach. Te „dobre tłuszcze” nazywane są również NNKT – czyli niezbędnymi nienasyconymi kwasami tłuszczowymi. Zarówno kwas omega-3 jak i omega-6 są niezbędne dla ciała, jednak niedobór kwasu omega-6 zdarza się bardzo rzadko. Częste niedobory kwasów tłuszczowych omega-3 mogą być związane z zaburzeniami zachowania, trudnościami w uczeniu się i problemami zdrowotnymi. Omega-3 pomaga również wspierać system odpornościowy, chroni przed rakiem i chorobami serca w późniejszym życiu, i zapewnia, że układ nerwowy działa prawidłowo. Dobrą wiadomością jest to, że niedobór omega-3 może być łatwo usunięty poprzez wybranie odpowiednich pokarmów i dobrą suplementację. Dobrym źródłem kwasów tłuszczowych omega-3 są tłuste ryby, takie jak łosoś (dziki lub ekologiczny), sardynki, tuńczyk (ale uwaga na rtęć i inne metale ciężkie, którymi zatrute są oceany i także same ryby – jeśli tuńczyk to tylko z odpowiednią porcją chlorelli usuwającą metale ciężkie z organizmu), pstrąg, a także zielone warzywa liściaste, olej lniany (ale tylko na zimno), orzechy brazylijskie czy konopie. Ale pamiętaj kwasy omega-3 zawarte w żywności pochodzenia roślinnego nie są tak skuteczne, gdyż organizm nie jest w stanie tak łatwo przetworzyć  tych kwasów w to co najbardziej potrzebuje czyli kwas DHA. Jeśli więc szukasz wegańskiej alternatywy – spróbuj oleju z alg.

Wspaniałym tłuszczem dla Twojego dziecka (i dla Ciebie również, i to nie tylko do jedzenia, ale to temat na osobny post) jest olej kokosowy – najlepiej oczywiście ekologiczny i tłoczony na zimno. Tłuszcz kokosowy jest tłuszczem nasyconym, a tłuszcze nasycone były kiedyś powszechnie uważane za źródło wszelkiego zła i łączone z chorobą wieńcową.  Wzięło się to stąd, że w badaniach nad wpływem tłuszczów na organizm ludzki do jednego worka wrzucono tłuszcze nasycone (masło, żółtka jaj, tłuszcze zwierzęce i olej kokosowy) wraz z tłuszczami trans powstających w wyniku uwodornienia olejów roślinnych (jak np. margaryna). I faktycznie tłuszczów trans trzeba unikać jak ognia (każde podgrzanie oleju roślinnego prowadzi do powstania tłuszczów trans). Olej kokosowy w przeciwieństwie do innych olei roślinnych można podgrzewać i świetnie nadaje się do smażenia (choć akurat ta forma przyrządzania posiłku nie należy do zdrowych), pieczenia ciast, ciast na surowo i np. domowej nutelli również na surowo (bez cukru i bez mleka). Wspaniale wpływa na pracę mózgu, potrafi cofnąć Alzheimera, ale to na szczęście dzieciom nie grozi. Podobnie jak najlepszy pokarm dla dziecka – czyli mleko matki zawiera kwasy laurynowy i kaprynowy, które mają silne działanie przeciwwirusowe, przeciwbakteryjne i pasożytobójcze oraz wspomagają działanie układu odpornościowego. Lekko słodkawy smak może świetnie podkręcić zupę pomidorową (wystarczy udusić/uprażyć pomidory używając właśnie oleju kokosowego), można też dodać go do ziemniaczanego pure zamiast masła.

Masło Ghee to to, co zostało z masła po pozbyciu się w procesie podgrzania mleka i wody, czyli czysty tłuszcz mleczny, powszechnie stosowany w kuchni indyjskiej, w ajurwedzie. Ghee poprawia trawienie i przyswajanie wartości odżywczych z żywności, ma właściwości przeciwwirusowe i przeciwnowotworowe. Po drugie, jest to doskonałe źródło kwasu linolowego (CLA), który zapobiega nowotworom, chorobom serca, astmie, osteoporozie i stanom zapalnym.

Jeśli nie chcesz podawać dziecku glifosatu, który wcześniej zjadła wraz z paszą nieekologiczna krowa – to kup koniecznie masło ghee organic albo zrób sama w domu (ze zwykłego ekologicznego masła) – odparowując wodę i resztę mleka. Możesz np. zrobić na śniadanie jajecznicę (z jajek od szczęśliwych kur, tak mało ściętą jak tylko wytrzymasz) na maśle ghee lub dodać do warzywnego curry.

8. Czy organiczne warzywa i owoce to ściema?

Często spotykam się z takim stwierdzeniem, do tego dochodzi jeszcze – „ja w to nie wierzę”. Nie ma co wierzyć/nie wierzyć (oczywiście nawet certyfikowany dostawca eko może być oszustem) – ale trzeba sprawdzić na sobie. Jeśli widzę, że po zwykłych truskawkach moje dziecko jest całe obsypane, a po tych ekologicznych nie ma śladu wysypki – to jest to dla mnie jednoznaczny sygnał, że te eko są lepsze. Poza tym to przynosi długotrwałe efekty w postaci lepszej odporności organizmu. Tradycyjnie uprawiane owoce i warzywa mogą zawierać setki różnych pestycydów i innych śmiercionośnych chemikaliów. Gleba, na której rosną uprawy jest zazwyczaj zupełnie pozbawiona wszelkich minerałów, dodatkowo konwencjonalne uprawy jeszcze zmniejszają zawartość składników odżywczych. W uprawach ekologicznych zabronione są pestycydy, herbicydy i chemikalia. Jest to szczególnie ważne dla dzieci, gdyż „bezpieczne” poziomy pestycydów dla dorosłych mogą być szkodliwe dla rozwijającego się organizmu małego dziecka. Ekologiczna żywność jest zwykle uprawiana w glebie nawożonej naturalnej, z jak najszerszym spektrum minerałów.  Badanie przeprowadzone w 2014 roku przez Washington State University  wykazało, że ekologiczne owoce, warzywa i zboża mają od 20-40 procent więcej antyoksydantów, to równowartość około dwóch dodatkowych porcji owoców i warzyw dziennie, bez wzrostu spożycia kalorii. Więc kupujesz jabłko, które może i jest droższe, ale ma też większą wartość odżywczą. A oprócz tego zawiera od 10 do 100 razy mniej pestycydów niż rośliny uprawiane konwencjonalnie (mimo, że pestycydy są zabronione w ekologicznych uprawach to jednak gleba jest nimi potwornie zatruta).

 

9. Naturalne suplementy

W idealnym świecie Twoje dziecko otrzymywałoby wystarczającą ilość odpowiednich składników odżywczych prosto z pożywienia. Ale jest to praktycznie niemożliwe do zrobienia w dzisiejszym świecie. Nawet jeśli kupujemy tylko żywność organiczną, nasze dzieci nie zawsze będą jeść odpowiednie ilości (np. kilogram brukselki czy dwa kilo pomarańczy dziennie). Suplementy dla dziecka (jak najbardziej naturalne) powinny pomóc uzupełnić dietę o witaminy i minerały. Dobry preparat witaminowo-mineralny, probiotyki i kwasy tłuszczowe omega-3 to zestaw podstawowy.

Organiczna dieta składająca się głównie z nieprzetworzonych produktów może wydawać się nieco przytłaczająca na pierwszy rzut oka i może spotkać się z oporem Twojego dziecka. Smutna rzeczywistość jest taka, że większość dzieci preferuje smak żywności przetworzonej – jeśli damy mu go poznać. To dlatego tak ważne jest, aby nauczyć dzieci smaku zdrowej żywności na jak najwcześniejszym etapie życia. Musisz też dawać dobry przykład – jeśli Ty jesz pizzę czy frytki w restauracji nic dziwnego, że dziecko nie będzie chciało sałatki. Nie miej jednak do siebie pretensji i wyrzutów sumienia – nigdy nie jest za późno by zmienić swoje nawyki żywieniowe i wprowadzić Twoje dziecko w inny wymiar smaków. Przekonasz się jak szybko poprawia się stan zdrowia gdy Twoje dziecko jest właściwie odżywione.

DISCLAIMER:

Moje artykuły to osobiste przemyślenia na temat szeroko pojętej tematyki zdrowotnej na bazie informacji z jak najlepiej wybranych źródeł oraz własnego doświadczenia. Nie zastępują profesjonalnej porady lekarskiej.
Pamiętaj – o swoim zdrowiu i zdrowiu swoich dzieci decydujesz Ty sam.

Źródła:
  1. Dr Lynn Hardy, naturopatka i dietetyczka N.D., C.N.C., Założycielka i dyrektor Globalnego Instytutu Medycyny Alternatywnej, http://www.byregion.net/articles-healers/Holistic_Child.html
  2. The Optimum Nutrition Bible, Patrick Holford
  3. Superimmunity for Kids,  Leo Galland
  4. Good Fats May Help ADHD – The importance of EFAs, Diane Gilroy
  5. Eat Fat, Lose Weight, Anne Louise Gittleman, N.D. C.N.S.
  6. http://www.hoogholistics.com/blog/2014/9/22/the-healing-power-of-ghee
  7. http://articles.mercola.com/sites/articles/archive/2010/10/22/coconut-oil-and-saturated-fats-can-make-you-healthy.aspx
  8. http://www.greenmedinfo.com/blog/50-latest-coconut-oil-benefits-backed-science
  9. http://www.modernmom.com/c3443748-3b35-11e3-be8a-bc764e04a41e.html
  10. https://news.wsu.edu/2014/07/11/major-study-documents-benefits-of-organic-farming/
  11. https://www.hsph.harvard.edu/nutritionsource/calcium-full-story/
  12. http://ajcn.nutrition.org/content/51/4/656.abstract