Dostałam ostatnio trochę zapytań czy dieta witariańska jest odpowiednia dla dziecka. W tym artykule chciałabym Ci przybliżyć wszystkie za i przeciw i podać jaka według mnie powinna być optymalna dieta dla dziecka.

Dieta witariańska to jedzenie 100% żywności w formie nieprzetworzonej czyli nie dotkniętej temperaturą powyżej 48 stopni Celsjusza, raw food bazuje na surowych przeróżnych warzywach (z dużym udziałem zielonych liściastych), owocach, orzechach, nasionach i glonach, wszystkim co można jeść na surowo.

Proces gotowania zmienia skład i strukturę surowego pożywienia. W rzeczywistości zabija też kluczowe elementy odżywcze, których nasz organizm potrzebuje do prawidłowego trawienia i przyswajania: a mianowicie enzymy. Temperatura 48 stopnie – to właśnie ta graniczna powyżej której ścina się białko i enzymy tracą swoją moc.

Enzymy (na to faktycznie niewiele osób zwraca uwagę) to bodźce energetyczne, które przekształcają składniki odżywcze żywności w paliwo, które nasz organizm może rzeczywiście wykorzystać. Są naturalnie obecne w surowej żywności.

Z drugiej strony, produkty, które są gotowane, poddawane pasteryzacji i przetworzone zawierają bardzo niewiele enzymów lub nie zawierają ich wcale.

„Martwa” żywność (czyli właściwie można by ją nazwać „śmiercość”) pozbawiona enzymów stanowi duże obciążenie naszych własnych rezerw enzymatycznych, które organizm wykorzystuje w celu trawienia przetworzonych pokarmów. Organizm korzystając ze swoich pokładów enzymów ma utrudnioną produkcję energii, regeneracji komórek oraz detoksykacji. Jedzenie tylko przetworzonej żywności doprowadza do całkowitego pozbycia się enzymów co utrudnia funkcjonowanie naszego organizmu – będzie to objawiać się niestrawnościami, zaparciami, a w ostateczności chorobami przewlekłymi.

Jedzenie surowej żywności lub w większości surowej pomaga upewnić się, że składniki odżywcze są w pełni przyswajalne dla maksymalnego zdrowia.

Surowa żywność jest niezwykle wartościowa i zawsze powinna stanowić podstawę wyżywienia.

Czy jednak 100% witariańska dieta dla dziecka to dobre rozwiązanie?

Oto główne problemy związane z wychowywaniem dzieci na 100% surowej wegańskiej diety:

1. Owoce i warzywa nie mają wystarczającej gęstości kalorycznej

Większość osób myśli, że w surowej diecie brakuje niektórych minerałów i witamin, dlatego też tak dużo daje się witariańskim dzieciom zieleniny i wodorostów, skądinąd – bardzo słusznie.

Ale to nie mikroelementy są problemem – to czego najczęściej brakuje to makroelementy – czyli kalorie. Kalorie pochodzą wyłącznie z tłuszczu, białka i węglowodanów. Dieta raw okazuje się być idealna dla dorosłych, którzy chcą stracić kilka kilogramów, ale już nie taka świetna dla dzieci, które rosną i potrzebują dużo kalorii.

Owoce i warzywa mają po prostu zbyt niską gęstość kaloryczną aby stanowić podstawę diety rosnących dzieci, które mają małe ciała i wielkie potrzeby kaloryczne. Dzieci na diecie raw muszą więc jeść cały czas (10-12 posiłków w ciągu dnia!!!) aby zmieścić tyle surowego pokarmu w swoich malutkich żołądkach, by uzyskać taką ilość kalorii jakiej potrzebują.

Niektórzy witarianie przestrzegający diety niskotłuszczowej uważają, że rozwiązaniem tego problemu jest podawanie dzieciom dużej ilości tłustych pokarmów – takich jak awokado, orzechy i nasiona, których sami jako dorośli unikają i oczywiście jak najdłuższe karmienie piersią. Mleko także zapewnia tłuszcz – w mleku kobiecym jest go ok. 4,4 g na 100 g.

Mleko matki jest kluczowe w pierwszych dwóch latach życia, w pierwszym roku stanowi podstawę wyżywienia, natomiast już potem jest tylko cennym dodatkiem, a kalorie dostarczane są z innych źródeł.

Tłuszcze na pewno są istotne w diecie małolata i dziecko powinno ich spożywać więcej niż osoba dorosła, ale wciąż najważniejszym źródłem kalorii powinny pozostawać węglowodany.

Poza tym to właśnie połączenie cukru i tłuszczu jest najbardziej niebezpieczne i niekorzystne dla zdrowia i może prowadzić do zaburzeń w wydzielaniu insuliny i tym samym do cukrzycy. Znacznie lepszą opcją wydaje się być oparcie się na surowych warzywach i owocach ale uwzględnienie w diecie także gotowanych ziemniaków, batatów, roślin strączkowych i ziaren (unikając tych, które zawierają gluten), a tłuszcze w postaci właśnie odżywczego avocado, kokosa czy orzechów niech będą dodatkiem, a nie bazą kaloryczną.

2. Bez odpowiedniej suplementacji dieta wegańska nie zapewnia kluczowej witaminy B12

Witamina B12 ma swoje źródło tylko w pokarmach pochodzenia zwierzęcego. Jeśli całkowicie wykluczamy je z diety – trzeba sobie i dziecku zapewnić odpowiednią suplementację – szczególnie jeśli jesteś w ciąży. Więcej tu: http://noemidemi.com/witamina-b12-dlaczego-jest-tak-wazna-dla-ciebie-i-twojego-dziecka-nie-tylko-dla-wegetarian/

3. Całodzienne spożywanie owoców i orzechów może powodować problemy z zębami

Zazwyczaj dzieci będące na 100% surowej diecie jedzą stale, przez cały dzień i nigdy nie są najedzone.

Dzieci mają mały żołądek, ale potrzebują mnóstwo kalorii i składników odżywczych, które pozwalają im rosnąć. To normalne, że muszą jeść częściej niż dorośli, więc jedzenie w ogóle nie powinno być dzieciom ograniczane (nie mówię tu oczywiście o przypadkach nadwagi – ale raczej witariańskie dzieci nie miewają takich problemów).

Jedząc 3-5 posiłków dziennie, w przerwach między posiłkami w naszych ustach tworzy się korzystne środowisko zasadowe. W przypadku witariańskich dzieci to ciągłe jedzenie i mielenie pożywienia w buzi bez żadnych dłuższych przerw przyczynia się do rozwoju baterii , które powodują próchnicę.

4. Białko

Białko w istocie obrosło rangą najważniejszego brakującego składnika w dietach wegańskich.

Według amerykańskiego Instytutu Medycyny co najmniej 10 procent dziennego zapotrzebowania na kalorie powinno pochodzić z białka, ale nie więcej niż 35 proc.

Tradycyjne diety zawierają zdecydowanie zbyt duże ilości białka, a za dużo białka w diecie może przyczyniać się do problemów z insuliną (podobnie jak tłuszcz). Wbrew pozorom wcale nie jest winny cukier.

Dodatkowo badania Valtera Longo profesora gerontologii i nauk biologicznych na Uniwersytecie Południowej Kalifornii pokazują, że ludzie, którzy czerpią 20 procent lub więcej dziennego zapotrzebowania na kalorie z białka mają 400 procent wyższe ryzyko zachorowania na raka niż ci, którzy spożywają 10 procent dziennego zapotrzebowania na kalorie z białka.

Ale oczywiście pewna ilość białka jest niezbędna do zapewnienia dziecku odpowiedniego rozwoju. Dr Mercola wskazuje, że najbardziej optymalnym poziomem jest 1 gram białka na 1 kg masy ciała po odjęciu tłuszczu – tzw. lean body mass, co u szczupłego dziecka przekłada się mniej więcej na 1 g na 1 kg masy ciała.

Owoce i warzywa faktycznie zawierają bardzo niewielkie ilości białka – mniej więcej od 2 – 5%. Dobrym źródłem białka są orzechy i nasiona, ale tu znowu wracamy do problemu tłuszczu.

A przy diecie witariańskiej z nie za wysokim poziomie tłuszczu – dieta uboga w kalorie będzie uboga także w białko. I o ile białko dla dorosłych nie jest takim problemem, o tyle na rozwój dziecka może mieć ogromny wpływ. Takie pokarmy jak rośliny strączkowe (soczewica, cieciorka, groch), kasze i ryż są w stanie zapewnić i wartość kaloryczną i odpowiedni poziom białka. Plus do tego ekstra orzechy, migdały i nasiona jako dodatek, a nie podstawa wyżywienia. Witariańska dieta kiedy codziennie dajesz dziecku (czy sobie) raw sernik z nerkowców – naprawdę nie jest zdrowa.

Ciekawy paradoks w ciąży

Nie jestem witarianką, ale moja dieta w dużej mierze oparta jest na surowych warzywach i owocach. Codziennie piję owocowego szejka, zjadam oprócz tego jeszcze różne owoce i warzywa oraz wielką miskę sałaty. Gotowana i przetworzona żywność stanowi dodatek, a nie podstawę mojego wyżywienia. Jakież było moje zdziwienie gdy zarówno w mojej pierwszej jak i drugiej ciąży (w drugiej zdziwienie już było mniejsze) w pierwszym trymestrze miałam totalną awersję do surowych pokarmów. Nie mogłam patrzeć na zielonego szejka, sałata była nie do przełknięcia a pomidory (normalnie dzień bez pomidora to dzień stracony) omijałam szerokim łukiem. Co interesujące o takim odrzucenie od surowych pokarmów słyszałam jeszcze od kilku innych koleżanek również zdrowo odżywiających się przed ciążą.

Okazuje się, że jest to bardzo powszechne zjawisko wśród witarianek w ciąży – awersja do surowizny w pierwszym trymestrze.

Chcesz jeść jak najzdrowiej – teraz już nie tylko dla siebie, ale także dla tego maleństwa rozwijającego się w Tobie, ale Twój organizm na przekór Tobie nagle przestaje tolerować taką żywność. Dlaczego tak jest?

Okazuje się, że jest na to naukowe wytłumaczenie. Artykuł opublikowany w Science Daily rzuca światło na to pozornie dziwne zachowanie.

Według dwóch badaczy z Cornell University:

„nudności i wymioty oraz poranne mdłości doświadczane przez dwie trzecie kobiet w ciąży jest sposobem Matki Natury ochrony matek i ich płodów przed chorobami przenoszonymi przez żywność. Chroni to także płód przed substancjami chemicznymi, które mogą spowodować zniekształcenie w czasie najbardziej krytycznym dla rozwoju.”

W surowej żywności mogą być drobnoustroje czy teratogenne fitochemiczne substancje (naturalne mechanizmy obronne roślin przed szkodnikami), które mogą przeszkodzić w rozwoju struktur i narządów takich jak ręce, nogi, oczy czy centralny układ nerwowy dziecka.

A więc w tym pierwszym kluczowym dla rozwoju Twojego dziecka okresie – taka reakcja organizmu nie pozwala na jedzenie surowizny, która normalnie jest bardzo zdrowa, ale w ciąży pewne substancje w niej zawarte (normalnie w pełni tolerowane przez ludzki organizm) mogą skomplikować rozwój płodu. Co je się wtedy najchętniej (abstrahując od dziwnych ciążowych zachcianek typu bita śmietana z ogórkiem kiszonym) – gotowane ziemniaki, gotowany ryż, makarony (oby bezglutenowe) – czyli najbardziej bezpieczne przetworzone potrawy niosące niskie ryzyko zainfekowania jakąś bakterią czy zawierające nawet niewielkie ilości negatywnych substancji.


Naturalnie więc w pierwszych chwilach życia płodowego Twoje dziecko ewidentnie nie chce być witarianinem, podobnie jak nie chce być weganinem po narodzinach – gdyż niezbędny jest mu do życia pokarm pochodzenia zwierzęcego w postaci Twojego mleka.


Jaka jest zdrowa alternatywa dla 100 procent raw?

  1. Podstawą diety niech będą owoce i warzywa, ale uwzględnij w diecie dziecka również gotowane warzywa bogate w skrobię – takie jak ziemniaki czy bataty.

  2. Wprowadź gotowane rośliny strączkowe – na czele z cieciorką i soczewicą.

  3. Wprowadź produkty pełnoziarniste koncentrując się na zbożach nie zawierających glutenu takich jak kasza jaglana, brązowy ryż, komosa ryżowa czy kasza gryczana.

  4. Podawaj też gotowane warzywa (gotowane pomidory mają więcej likopenu, a gotowana marchewka większą ilość antyoksydantów w tym betakarotenu niż surowa)

  5. Podawaj avocado, orzechy i nasionatłuszczu w diecie dziecka może być więcej niż 10% (poziom dziennego zapotrzebowania na kalorie) ale nie powinno być go więcej niż 20% (zgodnie z badaniami przytoczonymi powyżej oraz kiepskim efektem łączenia węglowodanów z tłuszczem).

  6. Pamiętaj o suplementacji witaminą B12

  7. Pamiętaj o suplementacji kwasami omega 3

  8. Podawaj kiszonki, a jeśli dziecko tego nie toleruje to suplementy z probiotykami. 

DISCLAIMER:

Moje artykuły to osobiste przemyślenia na temat szeroko pojętej tematyki zdrowotnej na bazie informacji z jak najlepiej wybranych źródeł oraz własnego doświadczenia. Nie zastępują profesjonalnej porady lekarskiej. Pamiętaj – o swoim zdrowiu i zdrowiu swoich dzieci decydujesz Ty sam.

Źródła:

http://www.fredericpatenaude.com/blog/?p=2030

http://articles.mercola.com/sites/articles/archive/2016/12/19/excess-protein-danger.aspx

https://thetruthaboutcancer.com/raw-food-cooked/

http://www.sciencedaily.com/releases/2000/06/000602075407.htm

https://www.sciencedaily.com/releases/2000/09/000904124728.htm

http://www.foodnavigator.com/Science/Tomatoes-cooked-better-than-raw