Nic tak nie smakuje w lecie jak lody. Uwielbiasz je Ty i Twoje dziecko.

Czy zdajesz sobie jednak sprawę co kryje się w lodzie na patyku, który kupiłaś odruchowo dziecku w sklepie nie mogąc już znieść setnej prośby „Mamo, lody”?

Nie oceniam, nie krytykuję. Każdemu może się zdarzyć chwila słabości i odejścia od własnych reguł i zasad. Ale jeśli Twoje dziecko je takie lody często może to mieć negatywny wpływ na jego zdrowie i nie mówię tu o bólu gardła. Wiadomo, że od lodów wcale gardło nie boli.

Nawet tak zwane lody wodne wbrew pozorom takie wcale neutralne nie są.

A co tam możesz znaleźć oprócz wody?

Przeglądając etykiety powszechnie dostępnych lodów „wodnych” takie składniki rzuciły mi się w oczy:

  • cukier to na bank, ale to chyba najmniejsze zło
  • syrop glukozowy czy syrop glukozowo-fruktozowy – to w każdym, pozyskiwany najczęściej z kukurydzy GMO
  • utwardzone tłuszcze (czyli tłuszcze trans) – powodują choroby serca i cukrzycę, bardzo niezdrowe
  • stabilizatory (E412, E410) – E412 to guma guar – nawet nie taka straszna, ale w większych ilościach może wywołać wzdęcia, E410 – to mączka chleba świętojańskiego – to akurat jest ok, zupełnie przypadkowo
  • barwniki – E162 – betanina z buraka – czyli ok, E141 – miedziowe kompleksy chlorofili, ale wyprodukowane sztucznie, E160a – czyli karoteny – jeśli otrzymane naturalnie to ok
  • emulgatory – lecytyna sojowa – zazwyczaj GMO lub mono i diglicerydy kwasów tłuszczowych – także z GMO i także z tłuszczy zwierzęcych – więc wegetarianie uważajcie!
  • olej rzepakowy – to toksyczny tłuszcz, który wcześniej był używany tylko przemysłowo, ale ktoś wpadł na to, że można na nim zarobić więcej jeśli zacznie się go również spożywać
  • preparaty serwatkowe i mleko w proszku (sic!) – a wydawałoby się, że są to lody wodne – czyli bez mleka! I dla małego weganina wybrałaś je właśnie dlatego…
  • owoce (pulpa owocowa, sok owocowy) – maksymalnie 10% – a to ma być właśnie kwintesencja smaku lodów.

Dziękuję. Nie kupuję.

A dziecku lody na patyku robię tak:

Miksuję (w blenderze kielichowych lub ręcznym blenderem) banana z dowolnym miękkim owocem i otrzymuję następujące lody:

  • z truskawkami – lody truskawkowe – skład 50% banan, 50% truskawki
  • z mango – lody mangowe – skład 50% banan, 50% mango
  • z jagód – lody jagodowe – skład 50% banan, 50% jagody
  • z malin – lody malinowe – skład 50% banan, 50% maliny
  • i można by tak dalej

Banan powinien stanowić podstawę, a smak nadawany jest przez ulubiony owoc.

Zero cukru, zero tłuszczu, zero mleka.

Tak zmiksowaną masę przelewam do plastikowych pojemniczków w kształcie lodów i wkładam patyczki. Mam takie gotowe Ikei, ale można również wlać do plastikowych kubeczków i do każdego kubka włożyć drewniany patyk do lodów (jak lekko zgęstnieją w zamrażarce ale jeszcze nie całkiem się zamrożą). Po wyjęciu zamrożonych lodów dobrze jest polać plastikowy pojemnik z wierzchu gorącą wodą – wtedy szybciej takiego loda wyciągniesz. I w ten prosty sposób masz dla dziecka przepyszny zdrowy deser. I co lepsze – dziecko może zjeść kilka takich lodów, bo przecież to nic innego niż tylko zamrożone owoce. Nie identyczne z naturalnymi lecz po prostu naturalne.


Noemi Demi

Blog Noemi Demi to znacznie więcej niż zwykły blog,  to inspiracja do działania, do wyboru tego co najlepsze dla Ciebie i Twojego dziecka, do zamieszania Ci w głowie i do zmian, jeśli tylko odważysz się wprowadzić je w życie.

 


DISCLAIMER:

Moje artykuły to osobiste przemyślenia na temat szeroko pojętej tematyki zdrowotnej na bazie informacji z jak najlepiej wybranych źródeł oraz własnego doświadczenia. Nie zastępują profesjonalnej porady lekarskiej. Pamiętaj – o swoim zdrowiu i zdrowiu swoich dzieci decydujesz Ty sama.