Wybierz Strona

Czy dieta może mieć wpływ na inteligencję dziecka? I ciekawostka na temat wegetarianizmu

utworzone przez | Sie 27, 2017 | Niemowlę, Wychowanie, Zdrowe odżywianie, Zdrowie dziecka | 14 Komentarze

Inteligentne dziecko to interesujący partner do rozmowy, do zabawy. To osoba z którą ciekawiej można spędzać czas. To ktoś od kogo i Ty możesz wiele się nauczyć. Większość rodziców robi wszystko, aby zapewnić dzieciom jak najlepsze możliwości rozwoju intelektualnego, co da im przewagę nad innymi dziećmi (w tym matriksowym świecie przepełnionym chęcią rywalizacji) i pozwoli osiągnąć sukces (niemniej jednak jakoś w tym matriksie żyć trzeba i lepiej mieć sukcesy niż ich nie mieć). Okazuje się, że na poziom inteligencji dziecka ma nie tylko wpływ ilość zajęć dodatkowych, ale również, co może wydawać się na pierwszy rzut oka dziwne, dieta.

Zgodnie z badaniami przeprowadzonymi przez Uniwersytet w Adelajdzie dzieci karmione zdrowszą dietą we wczesnym dzieciństwie mają nieco wyższy poziom IQ, podczas gdy te, które spożywają śmieciową dietę mają nieco niższy poziom IQ.

Według doktor Lisy Smithers przeprowadzającej badanie:

“Dieta dostarcza składników odżywczych niezbędnych do rozwoju tkanek mózgu w ciągu pierwszych dwóch lat życia, a celem tego badania było zbadanie, jak dieta może wpływać na IQ dzieci”.

Naukowcy porównali nawyki żywieniowe ponad 7000 dzieci, w tym jedzenie tradycyjnie przygotowanych potraw w domu, gotowych słoiczków dla niemowląt, karmienie piersią i jedzenie śmieciowe. Przyjrzeli się związkowi pomiędzy nawykami żywieniowymi dzieci w wieku sześciu miesięcy, 15 miesięcy i dwóch lat a ich IQ w wieku ośmiu lat.

Karmienie piersią to wyższe IQ dziecka

“Odkryliśmy, że dzieci, które karmiono piersią przez pierwszych sześć miesięcy życia i które regularnie spożywały zdrową dietę, w tym pokarmy, takie jak rośliny strączkowe, sery, owoce i warzywa w wieku 15 i 24 miesięcy miały IQ wyższe o 2 punkty w wieku ośmiu lat.

Te dzieci, które regularnie spożywały ciastka, czekoladę, słodycze, napoje gazowane i chipsy w ciągu pierwszych dwóch lat życia, miały IQ o dwa punkty niższe. Odkryliśmy również pewne negatywne skutki dla IQ gotowych dań dla niemowląt po 6 miesiącu życia, ale za to kilka pozytywnych efektów otrzymywania gotowych posiłków dla dzieci po 2 roku życia”.

To ostatnie akurat mnie dziwi.

Podsumowując, badania wykazały, że dla prawidłowego rozwoju umysłowego rodzice powinni zapewnić dziecku zdrowe jedzenie.

“Chociaż różnice w IQ nie są ogromne, to badanie dostarcza jedne z najsilniejszych dowodów na to, że wzorce dietetyczne od sześciu do 24 miesięcy mają niewielki, ale znaczący wpływ na IQ w wieku ośmiu lat”, powiedziała doktor Smithers.

Ważne jest, aby wziąć pod uwagę długoterminowy wpływ żywności, którą karmimy nasze dzieci. Brak coli i frytek dzisiaj – to nie tylko lepsze zdrowie w wieku 8 lat ale też wyższe IQ.

Można by zadać jeszcze pytanie czy przypadkiem ci bardziej świadomi rodzice dający dziecku zdrowe pożywienie nie mają wyższego IQ i automatycznie ich dzieci również? Ale przyglądając się społeczeństwu jest wiele inteligentnych osób wkoło (w znaczeniu wysokiego IQ, ale nie koniecznie świadomości co jest zdrowe), które same zatruwają swój organizm i pozwalają by dzieci jadły syf. Więc nie jest to jednoznaczne.

Coś jednak w tym musi być, bo kolejne ciekawe badanie wskazało, że dzieci o wyższym ilorazie inteligencji w wieku 10 lat miały wyższe szanse na przejście na dietę wegetariańską do 30 roku życia. Badanie, opublikowane w British Medical Journal obejmowało 8179 mężczyzn i kobiet. Naukowcy określili, że 366 osób (4,5 procent) było wegetarianami (w tym 9 weganami, a 123 dopuszczało rybę lub drób). Wegetarianie mieli wyższy poziom IQ w dzieciństwie niż nie wegetarianie.

“Wegetarianie to najczęściej kobiety z wyższej klasy społecznej (zarówno w dzieciństwie jak i obecnie), a także osiągające wyższe kwalifikacje akademickie lub zawodowe, chociaż te zalety społeczno-ekonomiczne nie znajdują odzwierciedlenia w ich dochodach” – stwierdzili naukowcy.

“Wyższy poziom IQ w wieku 10 lat wiązał się ze zwiększonym prawdopodobieństwem przejścia na dietę wegetariańską do 30 roku życia.”

Podsumowując: “Nasze odkrycie, że dzieci z większą inteligencją częściej zostają wegetarianami w dorosłym wieku, w połączeniu z dowodami na temat potencjalnych korzyści diety wegetariańskiej dla zdrowia układu sercowo-naczyniowego, może pomóc wyjaśnić, dlaczego wyższy poziom intelektualny w dzieciństwie lub w okresie dojrzewania jest powiązany ze zmniejszonym ryzykiem choroby wieńcowej w dorosłym życiu”.

Czyli wniosek z tego taki – dajesz dziecku od narodzin zdrowe jedzenie, dziecko jest inteligentniejsze niż przeciętnie, a później już samo świadomie wybiera zdrową dietę.

A według Ciebie jaka dieta jest najlepsza dla Twojego dziecka?

Źródła:

1, 2, 3, 4

 


Noemi Demi

Blog Noemi Demi to znacznie więcej niż zwykły blog,          to inspiracja do działania, do wyboru tego co najlepsze dla Ciebie i Twojego dziecka, do zamieszania Ci w głowie i do zmian, jeśli tylko odważysz się wprowadzić je w życie.

 


DISCLAIMER:

Moje artykuły to osobiste przemyślenia na temat szeroko pojętej tematyki zdrowotnej na bazie informacji z jak najlepiej wybranych źródeł oraz własnego doświadczenia. Nie zastępują profesjonalnej porady lekarskiej. Pamiętaj – o swoim zdrowiu i zdrowiu swoich dzieci decydujesz Ty sama.

Noemi Demi
Noemi Demi
Zazwyczaj piszę o tym jak radzić sobie z problemami zdrowotnymi u dzieci naturalnie. Jak leczyć się bez lekarzy. Ale nie znaczy to, że zawsze należy ich unikać. Są sytuacje, które wymagają niezwłocznej reakcji służb medycznych i nawet jeśli jesteś zagorzałą przeciwniczką alopatów czasem trzeba się po prostu na nich zdać i dziękować za taką możliwość. Przeczytaj teraz, aby nie szukać w Internecie co robić jakby coś z tego miało miejsce. Nie będzie wtedy czasu na szukanie i czytanie.

Czytaj bardzo pomocny wpis i podaj dalej 😘

14 komentarzy

  1. Daria

    Noemi, ja może nie na temat, ale powiedz proszę co sądzisz na temat malowania paznokci w ciazy?

    Odpowiedz
    • Noemi Demi

      Daria, w lakierze są zazwyczaj takie substancje jak toluen, formaldehyd, alkohol izopropylowy, ftalany, w zmywaczu aceton. Już samo wdychanie tych substancji podczas malowania jest niewskazane, a co dopiero noszenie takiej chemii na paznokciach, te substancję przenikają przez paznokcie i przez skórę do krwiobiegu, więc siłą rzeczy docierają też do dziecka. Więc moje podejście jest takie, żeby jednak unikać malowania paznokci, nie tylko w ciąży ale w ogóle. I jeśli już to malować tylko od święta jakimiś w miarę najmniej szkodliwymi lakierami. Pod koniec ciąży lepiej unikać malowania paznokci u nóg – bo po paznokciach lekarze poznają ewentualne problemy z krążeniem podczas cesarskiego cięcia, nawet jeśli chcesz rodzić naturalnie (co oczywiście jest wskazane, jeśli nie ma przeciwwskazań :)) lepiej nie mieć pomalowanych paznokci, bo poród naturalny też może skończyć się awaryjnym cięciem. Ja u nóg maluję tylko latem do odkrytych butów, u rąk praktycznie nigdy. Kiedyś, dawno temu malowałam u rąk i miałam bardzo zniszczone paznokcie, teraz mam idealne. Dobrym rozwiązaniem jest manicure i pedicure japoński – polegający tylko na polerowaniu paznokci.

      Odpowiedz
      • Daria

        Dziękuję za obszerną odpowiedź. Na popularnym blogu (mającym mamę i ginekologa w nazwie) autorka pisze, że malowanie paznokci nie szkodzi plodowi i dziecku… Ciekawa byłam Twojego zdania na ten temat 🙂

        Odpowiedz
        • Noemi Demi

          Daria, każdy ma prawo do swojego zdania :). Jest w istocie kilka takich bardzo popularnych blogów parentingowych, które poza tym, że zdradzają rodzinne tajemnice nie różnią się niczym od mass mediów w podejściu do odżywiania, leczenia, szczepień, wychowania. Tematyka, którą ja poruszam na pewno nigdy nie trafi do tak szerokiej rzeszy społeczeństwa, a szkoda, bo mam idee fixe otwierania ludziom oczu na pewne kwestie. Ale spokojnie, bez presji :). Buziaki! :*

          Odpowiedz
  2. amorek potworek

    Z tymi blogami to różnie bywa. Raz szukając jakiś fajnych vege przepisów, weszłam na blog jakiegoś vege lekarza. Na pierwszy rzut oka wyglądało wszystko ok, więc czytam i czytam a tam olej kokosowy to be i fanaberie, olej rzepakowy to jest to itp.

    Odpowiedz
    • Noemi Demi

      Można się naciąć :). Lekarz vege pozostaje lekarzem. O oleju rzepakowym w wielu miejscach można przeczytać, że to polska oliwa z oliwek, ale nikt nie wspomina, że na początku olej ten był stosowany tylko przemysłowo, potem nieco zmieniono formułę i zaczęto go konsumować. A oliwa z oliwek to tradycja sięgająca kilku tysięcy lat. Olej kokosowy pewnie też.
      Ja ostatnio zaczytałam się w takim jednym popularnym blogu lifestylowo-parentingowym, ładne zdjęcia, ciekawe stylizacje. Ale blog ten promuje karmienie dzieci ze słoiczków (bo przecież producentowi można zaufać, a pani na straganie eko nie, smak, świeżość, witaminy, enzymy – to wtórna kwestia), szczepienia – najlepiej 20 w jednym – żeby biednego dziecka nie kłuć za wiele razy. I ok – każdy może prezentować swoje poglądy. Nie trzeba przecież tam zaglądać. Ale w tym wszystkim był też długi tekst o pobycie z dzieckiem w szpitalu z bogatą dokumentacją fotograficzną (jak to mama jest upokorzona i nie ma gdzie spać – czego oczywiście nie neguję bo taka jest straszna rzeczywistość w polskich szpitalach) – ale jakoś nikt nie łączy tych kilku faktów – szczepień i karmienia ze słoiczków – ze słabszą odpornością i problemami zdrowotnymi, które każą lądować z maleńkim dzieckiem w szpitalu. Halo, coś w tym nie gra. Albo właśnie składa się w idealną całość. Nie dbasz o odporność dziecka, podajesz leki przepisane przez lekarza, szczepisz na wszystko – dziecko choruje. Czy ktoś z czytelników tego bloga połączył jednak te fakty? Wątpię.

      Odpowiedz
      • daria

        dokładnie, zgadzam się z każdym Twoim słowem.
        a co do artykułu to ah te statystyki i badania, heh ciekawie poczytać ale życie to życie. ja przykładowo pochodzę z patologicznej rodziny (przemoc, alkohol) mięsa nie jem od 16 r. ż, kariery akademickiej nie udało się zrobić (za to zdałam mature hurra) dziś się artystycznie realizuję a moje twory podobaja się ludziom i się z tego utrzymuję, co jest moim mega spełnieniem marzeń <3 tak o napisałam, taki przekaz, może ktoś przeczyta, że wszystko blednie jeśli coś z serca płynie 🙂

        Odpowiedz
        • Noemi Demi

          Daria, to piękne co piszesz! Ciekawa jestem co takiego kreujesz? Życie ze swojej pasji to największe marzenie. Każdego.

          Odpowiedz
  3. Monika

    Noemi jestem pewna, że w czasie ciąży miałam niedobory jodu. Jak mogę go teraz dostarczyć dzieciom? Wiem, że dieta to podstawa, ale jak go suplementować? P.S. wiernie czytam Twojego bloga i dziękuję za to, że dzielisz się swoją wiedzą:)

    Odpowiedz
    • Noemi Demi

      Hej Monika, bardzo mi miło :). Najlepsza suplementacja jodu jest przez skórę. Kupujesz jodynę (płyn Lugola) w aptece i smarujesz nim ok 1 cm kwadratowy skóry np. na przedramieniu (tam gdzie są żyły) – najpierw na ciele pozostaje brązowa plama – po jakimś czasie znika – to oznacza, że organizm wchłonął jod – tyle ile potrzebował. Tak samo możesz postąpić z dziećmi. Tylko uwaga – zawsze może pojawić się alergia jeśli stosuje się to po raz pierwszy. A w diecie – to wodorosty (nori, kelp, wakame) są świetnym naturalnym źródłem jodu. Moje dziecko uwielbia. I tak by the way dodam, że w chlorelli i spirulinie jodu nie ma – bo to algi słodkowodne. Serdeczności!

      Odpowiedz
      • Monika

        Dziękuję za odpowiedź:) Tak będę robić, jednak dla uściślenia płyn Lugola ma być na wodzie a nie na alkoholu?! Zakładając, że wchłonie się przez kilka godzin, jak często stosować? Jakiej firmy używać wodorosty? Chcę kupić nieskażone. Pozdrawiam

        Odpowiedz
        • Noemi Demi

          Płyn Lugola na wodzie, tak. Jak zniknie ślad – to można zastosować. Z taką zewnętrzną suplementacją nie da się przesadzić. Jak organizm będzie miał za dużo jodu to plama będzie wolniej znikać.
          Co do wodorostów – to wybierz po prostu bio.

          Odpowiedz
    • Daria

      Robię ręcznie pieczątki . Moze chcesz dla Marcela hahah pośle Ci na maila zeby tu nie spamować linka 🙂

      Odpowiedz
      • Noemi Demi

        Daria, Wild Stamps – coś pięknego!!! Zachwycające! Na pewno jakieś zamówię po powrocie z wakacji. I ten alfabet zwierzęcy jest super! Nie dość, że piękne to jeszcze edukacyjne.

        Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Captcha loading...

Hej Kochana, mam dla Ciebie prezent!

Zapisz się na Newsletter i odbierz darmowy e-book „Zdrowe jedzenie 7 dni w tygodniu” dla Ciebie i Twojego dziecka

Subskrypcja zakończona pomyślnie!

Pin It on Pinterest

Share This